Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

IV Konkurs plastyczny "Zapachy życia"
Nazwa: IV Konkurs plastyczny "Zapachy życia"

Organizator: Barbara Szulik oraz Dom Kultury w Rybniku-Boguszowicach

Termin: 7 września 2012

www.dkboguszowice.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Recenzje wystaw



Zaproszenie do współpracy. Informacje dla autorów.
Osoby zainteresowane pisaniem recenzji z wystaw, wernisaży, happeningów oraz wszelkich wydarzeń związanych ze sztuką zapraszamy do współpracy.
Więcej…
 
Wściekłość i wrzask. Angry Birds w MSN w Warszawie
Recenzje - Paulina Włodarczyk


Recenzje/angry_birds_msn

Zwiedzających muzeum Sztuki Najnowszej w Warszawie wita kolorowy, niestarannie namalowany sprejem na ścianie wymiotujący tęczą ptak. To nie pozostałość po warsztatach dla dzieci, ani akt wandalizmu zdesperowanych przeciwników sztuki współczesnej, tylko element wystawy Angry Birds, prezentujących dzieła młodych artystów związanych z moskiewską sceną artystyczną. Może trochę paradoksalnie, to chyba najbardziej sympatyczny i optymistyczny widok, jaki można zobaczyć na wystawie.

Więcej…
 
Pracownia w Fabryce. Wystawa inaugurująca KULTURAlia 2012 w Krakowie
Recenzje - Paulina Włodarczyk
kulturalia_inauguracja

Studenckie życie to nie tylko permanentna zabawa, grille na trawnikach, nalewka z popularnych miętowych cukierków i długie noce nauki w czasie sesji. KULTURAlia – festiwal twórczości studenckiej – jest zaprzeczeniem negatywnych stereotypów. Prezentuje on zaskakująco dojrzałą artystycznie sztukę studentów we wszystkich jej przejawach, często wychodząc poza ramy tego, co powszechnie uznaje się za kulturalny mainstream.
Więcej…
 
Sztuka (bardzo) higieniczna. Karolina Szymanowska w BWA Katowice
Recenzje - Zuzanna Sokołowska
Recenzje/karolina_szymanowska_bwa

Po bardzo udanych cyklach „Replikantki” i „Nic nie widać” w katowickim BWA, nadszedł czas na nową odsłonę Małej Przestrzeni pod enigmatycznym tytułem „Drobnostki”. Projekt ten tym razem oscyluje wokół sposobów przekształcania otaczającej rzeczywistości, które mają zmuszać do przemodelowania obecnych schematów myślowych. Działania i realizacje zaproszonych artystów stanowią próbę oswajania przestrzeni, nadania jej charakteru udomowienia, swojskości i nawiązywania bliższych relacji. Aby tego dokonać, należy zacząć od drobnostek, które niczym wyrzucony w powietrze brokat, zakłócają bezpieczną harmonię obrazu. Cykl ten zainaugurował Wojciech Bąkowski z panelem dyskusyjnym i pokazem filmów. Kolejnym przedsięwzięciem tego ciekawego projektu  jest  wystawa Karoliny Szymanowskiej „Raj duszny”, która  snuje powolną, wręcz poetycką narrację na temat nieustannej pogoni za doskonałością. Prace artystki  wykonane przy użyciu różnych mediów: animacji, zdjęć, drzewek bonsai i włosów, przywołują na myśl  higieniczną czystość, przy której można bezpiecznie oddychać. Ale to tylko pozory. Podchodząc bliżej, widz orientuje się, że znajduje się w pobliżu obiektów, które po przykrywką pozornej łagodności mogą wyrządzić mu krzywdę.

Więcej…
 
Podaj prefabrykat czyli Nowa Przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie
Recenzje - Paulina Włodarczyk

modernizm_w_nowej_hucie.

Niewiele jest w Polsce miejsc, gdzie jak w Krakowie tak wyraźnie widać granicę, jaką wyznacza początek powojennego systemu politycznego. Nowa Huta – choć już dawno włączona w obręb miasta – wciąż stanowi odrębne w klimacie miejsce niż reszta miasta. Dla jednych pozostaje przeżytkiem PRL, innym kojarzy się jako symbol miasta na równi z Wawelem i Sukiennicami. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa postawiło sobie za cel badanie i upowszechnianie historii także tej części miasta i w maleńkim oddziale, mieszczącym się w samym sercu dawnej robotniczej dzielnicy na osiedlu Słonecznym, zorganizowało już cztery wystawy poświęcone jej architekturze i wzornictwu. Ostatnia z nich,  Nowa Przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie opowiada o latach 1956-1970 i powstałych w tym czasie projektach nowohuckich osiedli i mieszkań.
Nowa Huta od początku powstawała nie tylko jako modelowe miasto dla pracowników pobliskich zakładów metalurgicznych, ale też jako symbol nowego porządku i odrodzenia kraju po wojnie. Koncepcja urbanistyczna późniejszej dzielnicy Krakowa została opracowana tuż po wojnie przez Tadeusza Ptaszyckiego i jego zespół. Projekt obejmował zabudowę placu Centralnego i otaczających go osiedli, a także budynki administracyjne samego Kombinatu. Projekty nawiązywały do przedwojennych planów osiedli przyjaznych mieszkańcom, otoczonych zielenią i lokalami usługowymi. Jednak to doktryna i estetyka socrealizmu była dominującym motywem stylistycznym nowego miasta. Nowohucki projekt odwoływał się do czasów świetności kraju – epok renesansu i baroku – i zawierał motywy attyk, tympanonów, tralek czy pilastrów połączonych z bardziej nowoczesną architekturą. Całość założenia miała odwoływać się do planów idealnych miast Odrodzenia i stanowić wzór dla podobnych realizacji w całej Polsce.
W czasach tak zwanej epoki gomułkowskiej, gdy zelżał socrealistyczny imperatyw, Polska zaczęła się otwierać na zachodnie pomysły i projekty. Nowe prądy w architekturze nie ominęły też wciąż rozrastającej się Nowej Huty. Powstałe w końcu lat pięćdziesiątych projekty odwołują się już do zupełnie innej estetyki i korzystają z nowoczesnych metod budowlanych. Symbolem nowych czasów stał się „blok szwedzki” – zbudowany z prefabrykatów, z kolorowymi elewacjami i funkcjonalnymi rozwiązaniami przestrzennymi – inspirowany ideami guru modernizmu Le Corbusiera i jego jednostką marsylską. Późniejsze projekty także zawierają odwołania do jego twórczości, niestety jednak kompleksowa myśl tego architekta była znana w Polsce dość wybiórczo, stąd budowane w Hucie bloki trudno uznać dziś za idealne rozwiązania mieszkalne.
Wystawa w Muzeum Historycznym skupia się na kilku osiedlach, które zaprojektowane zostały w ponownie odkrytym przez twórców stylu modernistycznym. Narracja wystawy zaczyna się od najwcześniejszego projektu – zabudowy Sektora D jeszcze w socrealistycznym planie Ptaszyckiego. Pokazane na zdjęciach budynki kontrastują wyraźnie z pozostałą zabudową okolic Placu Centralnego. Kolejno przedstawiono budowę osiedli: na Wzgórzach Krzesławickich, w Bieńczycach i Mistrzejowicach.  Wystawa składa się z rysunków, zdjęć, planów i wyczerpujących opisów ujętych w jednolitą formę graficzną i przeniesionych wprost na ściany.
Druga część wystawy poświęcona jest dekoracji wnętrz, której trendy również wyznaczało zafascynowanie nowoczesnością. Na wystawie odtworzono dwa „pokoje” pełne sprzętów i mebli z epoki. Powojenne warunki mieszkaniowe, niewielkie pokoje i rosnące zapotrzebowanie na tanie meble wymusiły na projektantach nowe podejście do organizacji przestrzeni mieszkalnej i wzornictwa. Popularne stały się meblościanki i segmentowe moduły, które przede wszystkim miały być funkcjonalne i odzwierciedlać nowy styl życia właścicieli. Poza samymi meblami, symbolami nowoczesności był sprzęt elektroniczny – np. oglądany na wystawie telewizor Szmaragd, czy adapter Bambino.
Wystawa w Muzeum Historycznym dotyka wciąż nieznanego na szerszą skalę zjawiska, jakim jest polski dizajn i architektura lat Odwilży. Sztuka czasów PRL-u niesie ze sobą nierozerwalnie kontekst polityczny i kojarzące się dość nieciekawie konotacje z opresyjnością minionego systemu. Wielu projektantów i twórców pozostaje zupełnie nieznanymi, mimo, że ich projekty nie tylko poziomem dorównują dokonaniom naszych sąsiadów, ale też, co ważniejsze, stanowią wyraz niczym nieskrępowanej wyobraźni ich twórców. Wbrew pozorom władza ludowa niejednokrotnie pomagała im w realizacji projektów w ramach powoływanych przez siebie pracowni, zespołów i warsztatów, a także przeznaczając niektóre z nich do masowej produkcji.
Temat nowego podejścia do przestrzeni i myślenia o warunkach mieszkaniowych człowieka zasługuje z pewnością na znacznie obszerniejszą wystawę. Ekspozycja w Nowej Hucie stanowi, jakby teaser do potencjalnej większej wystawy. To, co możemy zobaczyć w Muzeum Historycznym z pewnością stanowi wyczerpujący materiał tekstowy i wizualny (w tym bardzo ciekawy katalog), brak na niej jednak większej ilości „eksponatów”, które mogłoby lepiej zilustrować problem nowohuckiego modernizmu. Zwiedzającym nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko samemu odkryć architekturę Nowej Huty, i po zobaczeniu wystawy wybrać się na spacer po okolicy.
tekst: Paulina Włodarczyk

Niewiele jest w Polsce miejsc, gdzie jak w Krakowie tak wyraźnie widać granicę, jaką wyznacza początek powojennego systemu politycznego. Nowa Huta – choć już dawno włączona w obręb miasta – wciąż stanowi odrębne w klimacie miejsce niż reszta miasta. Dla jednych pozostaje przeżytkiem PRL, innym kojarzy się jako symbol miasta na równi z Wawelem i Sukiennicami. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa postawiło sobie za cel badanie i upowszechnianie historii także tej części miasta i w maleńkim oddziale, mieszczącym się w samym sercu dawnej robotniczej dzielnicy na osiedlu Słonecznym, zorganizowało już cztery wystawy poświęcone jej architekturze i wzornictwu. Ostatnia z nich,  Nowa Przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie opowiada o latach 1956-1970 i powstałych w tym czasie projektach nowohuckich osiedli i mieszkań.

Więcej…
 
O potędze spojrzenia - wystawa prac Agnieszki Łakomej "Wniebowzięci"
Recenzje - Agnieszka Lic
Recenzje/agnieszka_lakom
fot. Agnieszka Lic

Więcej…
 
Réne Magritte’a zaproszenie do zabawy. Wystawa fotografii artysty w Międzynarodowym Centrum Kultury
Recenzje - Agnieszka Lic
Rene_Magritte_MCK
fot. Agnieszka Lic

Zwiedzając wystawę fotografii Réne Magritte’a oglądający postawić może wiele pytań. Dlaczego w szeregu stojących osób jeden mężczyzna ma kokardę na głowie? Co może być wartego uwagi w kobiecej sylwetce pozującej dumnie na tle marmurowej rzeźby? Czy postaci w komicznych maskach na twarzach przekazują nam jakąś istotną wiadomość, czy po prostu się bawią? Czemu mężczyźni na kolejnym zdjęciu gryzą cegły, a na jeszcze innym wspinają się po ogrodzeniu? Czy ludzie w przedwojennych strojach widoczni na tle czarnych automobili to po prostu znajomi na wycieczce, czy chodzi tu co coś jeszcze? Czy kobietę z parą białych gołębi ma sens alegoryczny? Jeśli tak, to czy ma go zdjęcie tej samej kobiety palącej papierosa?

Więcej…
 
Pamiętajmy o ogrodach czyli o projekcie „dzieło-działka”
Recenzje - Paulina Włodarczyk
dzielo_dzialka_wystawa

Ogródki działkowe są chyba nieodłączną częścią każdego dużego polskiego miasta. Dla jednych działki stanowią sentymentalne wspomnienie z dzieciństwa, innym kojarzą się z koloniami bezdomnych i niszczejącymi nieużytkami w centrach miast. Ogródki działkowe wydają się przeżytkiem poprzedniej epoki i zdają się nie nadążać za zmianami, jakie możemy zaobserwować dookoła. Jednak paradoksalnie ogródki działkowe trwają, są kasowane, przejmowane przez deweloperów, niektóre są porzucane. A mimo to wciąż stanowią nieodłączny element wielkomiejskiej tkanki. Co sprawia, że cieszą się one niegasnącą popularnością, a ich zwolennicy są gotowi o nie walczyć? Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie poświęciło ogródkom działkowym wielowarstwowy projekt naukowo-artystyczny, którego finał – wystawę  fotografii – możemy właśnie oglądać w jego siedzibie. Działka została tam pokazana nie jako relikt minionej epoki, ale jako żywotne, i co więcej, zyskujące sobie na nowo zwolenników miejsce.
Więcej…
 
Archeolog - detektyw na tropach przeszłości
Recenzje - Edyta Bochnak
Recenzje/wykopaliska
fot. Edyta Bochnak

Jak wyglądało życie ludzi sto, tysiąc, milion lat temu? Na to pytanie odpowiedzi szuka archeolog. Człowiek pieczołowicie zbierający małe, z pozoru nieważne fragmenty przeszłości i układający z nich misterny obraz minionych dziejów.


Więcej…
 
Serca z piernika i dewocjonalia w barwach tęczy czyli o wystawie Emaus na Zwierzyńcu
Recenzje - Agnieszka Lic
Recenzje/emaus_na_zwierzyncu_mhk
fot. Agnieszka Lic

„Ledwie przestąpisz most na Rudawie, już wita cię gwar i hałas, granie trąbek papierowych, piszczałek, organków, harmonijek, katarynek, świst gwizdków, kogutków i piszczałek (…)” (1)

Ekspozycja „Krakowskie tradycje: Emaus na Zwierzyńcu” zorganizowana została w Domu Zwierzynieckim, który stanowi oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.  Znajduje się on nieopodal serca Salwatora – klasztoru sióstr Norbertanek. Zgodnie z wielowiekową tradycją w Poniedziałek Wielkanocny tuż obok zwierzynieckiego kościoła odbywał się odpust zwany Emausem.

Więcej…
 
Rozmowa z profesorem Stanisławem Rodzińskim
Recenzje - Agnieszka Lic

Recenzje/stanislaw_rodzinski_palac_sztuki

Ze Stanisławem Rodzińskim spotkałam się w Pałacu Sztuki w Krakowie kilka dni po otwarciu w tym gmachu wystawy jego obrazów. W rozmowie profesor Rodziński wrócił do okresu swoich studiów na ASP, wyjaśnił co jest dla niego  sensem sztuki  i  nakreśli problem odpowiedzialności w edukacji artystycznej. Swoją opowieść przeplótł wspomnieniami z dzieciństwa i czasu odnajdowania swojej drogi artystycznej.

Więcej…
 
Zamki pogranicza: Muszyna-Rytro-Plaveč-Kamenica. Przeszłość w kamieniu zamknięta…
Recenzje - Edyta Bochnak
Recenzje/zamki_pogranicza_muzeum-archeologiczne
fot. Edyta Bochnak

Romantyczne ruiny zamków od wieków fascynują ludzkość. Istnieje jakiś  niesamowity sentyment do tych tajemniczych obiektów, dziś będących już tylko słabym odbiciem minionej świetności. Sentyment ów przejawia się w głębokim zakorzenieniu zamków w kulturze polskiej i europejskiej, motyw ten, od wieków funkcjonuje w literaturze i sztuce. Urokliwe zamczyska przez stulecia obrosły licznymi legendami. Przyciągały i przyciągają nadal, zarówno turystów jak i badaczy, inspirując kolejne pokolenia. Archeologów zainteresowały już w wieku XIX, kiedy to rozpoczęły się pierwsze prace wykopaliskowe, trwające po dzień dzisiejszy. Podsumowaniem zarówno tych romantycznych tendencji jak i naukowych badań jest wystawa w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, stworzona przez panią mgr Barbarę Chudzińską.


Więcej…
 
Poszukiwacze zaginionej realności. Miraż Łukasza Jastrubczaka w Bunkrze Sztuki

Recenzje - Paulina Włodarczyk
jastrubczak

Mało który artysta odwołuje się dziś do klasycznych reguł sztuki, przez wieki tworzonych i weryfikowanych przez kolejne pokolenia. Postmodernizm uwolnił artystów od obowiązku konfrontacji z tradycją, która nie tyle zapomniana, co traktowana pobłażliwie, zatraciła swój naukowy charakter. Punkt widzenia pokolenia traktującego już postmodernizm jako styl historyczny, i które nurty sztuki sprzed kilku wieków traktują w kontekście artystycznej popkultury, zdominował sztukę ostatnich lat. Wystawa Miraż w Galerii Bunkra Sztuki stanowi pokaz ostatnich prac Łukasza Jastrubczaka, które choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zupełnie ze sobą nie związane, układają się w skomplikowany ciąg konsekwentnych poszukiwań i skojarzeń podyktowanych szerokimi zainteresowaniami artysty. Ekspozycja gromadzi dzieła powstałe m.in. podczas pobytu artysty w San Francisco i podróży po południu Stanów Zjednoczonych i bezpośrednio (a może pośrednio?) są nią zainspirowane. Jastrubczak używa w swojej sztuce szeregu odwołań, które stanowią logiczną układankę, z której ułożeniem musi zmierzyć się widz wystawy. Jego podejście różni się od prostych artystycznych inspiracji, przypomina raczej dialog z niepopularnymi technikami i stylami artystycznymi, a także osobistymi geekowskimi zainteresowaniami.

Więcej…
 
Ruch zatrzymany w kadrze - fotografia tańca Gerta Weigelta
Recenzje - Agnieszka Lic
Recenzje/pina_bausch_bunkier
fot. Agnieszka Lic

Film Pedro Almodóvara „Porozmawiaj z nią” rozpoczyna scena tańca. Dwie starsze kobiety w długich, białych sukienkach przypominających koszule nocne poruszają się po scenie z zamkniętymi  oczami. Pełne smutku, niezakryte makijażem twarze, długie, rozpuszczone włosy, półprzeźroczysta skóra spod której przebijają żebra. Ich pełne ekspresji ruchy wyrażają rozpacz, rezygnację; są jakby przełożeniem bólu na ruch. W gwałtownych skłonach, dramatycznych ruchach rąk, pozornie bezwładnym kroku opowiadają pełną cierpienia historię. Obrazy te stanowią fragment spektaklu „Café Müller”, który był przełomowym dziełem w karierze Piny (właściwie Philippine) Bausch, wybitnej, zmarłej przed dwoma laty niemieckiej choreografki. Jedna z kobiet w białych koszulach to właśnie Pina.

Więcej…
 
Salonowi buntownicy czyli wystawa Cały ten street art w Art Agenda Nova
Recenzje - Paulina Włodarczyk
nova_streetart

Na wstępie spieszę z wyjaśnieniem, że tytuł wystawy w Art Agenda Nova w Krakowie może być nieco mylący. Ekspozycja nie prezentuje bowiem street artu, jest raczej ironicznym komentarzem do stereotypowego postrzegania sztuki ulicy. Kuratorka używa tu pojęcia „post street artu” - sztuki która wywodzi się z buntowniczych korzeni malowanych na murach graffiti, ale pozostaje obecnie częścią instytucjonalnego obiegu sztuki i nie stanowi już elementu miejskiej przestrzeni. Wystawa jest więc raczej „wariacją na temat”, gdyż zgromadzone na ulicy Batorego prace zostały stworzone na potrzeby pokazania w galerii przez na co dzień pracujących na ulicy artystów. Jak się okazuje potrafili oni świetnie poradzić sobie z nowymi warunkami i w pełni wykorzystać szanse i ograniczenia galeryjnych wnętrz. Część prac wzorem ulicznych protoplastów pozostała na ścianach galerii, inni artyści zdecydowali się na płótna czy instalacje.
Więcej…
 
Skarb z Głogowa. Monety mówią o przeszłości…
Recenzje - Edyta Bochnak
skarb_glogowski

Czy można stworzyć wystawę, która będąc poświęconą jedynie średniowiecznym numizmatom przyciągnie, zainteresuje i zdobędzie uznanie współczesnych odbiorców? Niezwykła wręcz popularność, jaką cieszy się ekspozycja „Skarb z Głogowa” udziela na to pytanie najlepszej odpowiedzi. Wspomnianą wystawę przygotowaną przez Muzeum Archeologiczno - Historyczne w Głogowie obejrzano już m.in. w Zamościu, Warszawie, czy Krakowie, a mimo to wciąż przyciąga ona rzesze zwiedzających. Od kwietnia będzie zaś dostępna w Muzeum Śląskim w Katowicach.

Więcej…
 
Przeszłość - przyszłość miasta. Wystawa rysunków Bronisława Schönborna.
Recenzje - Agnieszka Lic
Recenzje/bronislaw_schonborn
fot. Agnieszka Lic

Wiele ostatnio mówi się w Krakowie o ochronie dziedzictwa artystycznego i krajobrazu historycznego miasta.  Cenne, w świadomości krakowian, są już nie tylko kilkusetletnie zabytki architektury znajdujące się w obrębie Plant, ale także XX-wieczne budynki ulokowane poza ścisłym centrum. Kiedy trzeba, mieszkańcy Krakowa stanąć potrafią murem za dziełem sztuki, któremu grozi unicestwienie. Tak było z mozaiką wykonaną w latach 60-tych na budynku Biprostalu, która przetrwała dzięki protestom krakowian. Wraz z migrującym życiem nocnym, obywatele Stołecznego Miasta odkrywają także zapomniane do tej pory dzielnice Krakowa. Renesans przeżywa Podgórze, Nowa Huta już dawno przestała się kojarzyć z agresywną, łysogłową młodzieżą. Wciąż także nie cichną dyskusje nad ochroną Starego Miasta. Dzięki utworzeniu Parku Kulturowego na terenie ścisłego centrum, z krakowskich ulic zniknęło wiele szyldów w krzykliwych kolorach, a sprzedawcy rajstop i okularów przeciwsłonecznych poszukać musieli bram w innych częściach miasta. Przy tej okazji uaktywniły się głosy tych, którzy boją się, że centrum Krakowa stanie się wypreparowanym, sztucznym tworem mającym na celu jedynie czerpanie zysków z turystyki (jak to się stało np. w Wenecji). Spierają się więc ci, których priorytetem jest estetyka okolic Rynku Głównego z tymi, którzy nie chcą miasta-widma a wolą takie, gdzie rano zobaczyć można ludzi idących do sklepu na rogu.

Więcej…
 
Les enfants terribles polskiej sztuki. Łódź Kaliska w Muzeum Śląskim.
Recenzje - Zuzanna Sokołowska
Recenzje/Lodz_Kaliska

O Łodzi Kaliskiej napisano już wszystko. Albo prawie wszystko. Każdy nowy tekst wydaje się być sumą poprzednich. Gdyby zastanowić się nad kontekstami, wokół których oscylują działania tej niezwykłej formacji, stale odciskającej swoje piętno na polskiej sztuce współczesnej, pojawia się podskórne wrażenie niedomknięcia, braku jasno określonych granic. To sprawia, że twórczość  Łodzi Kaliskiej można odczytywać wciąż od nowa i na nowo. Jedynym pewnym, interpretacyjnym terytorium staje się  na pewno oryginalny model komunikacji, który wypracowali sobie artyści w trakcie swojej działalności. Opiera się on na niezwykle prostolinijnej szczerości, obnażającej sytuację środowiska twórców sztuki, jak i mechanizmów politycznych oraz  społecznych A wszystko to utrzymane  było w atmosferze prowokacji, skandalu, blagi. Jerzy Treliński zauważył, że wszelkiego rodzaju afery są potrzebne, bo potrafią dać ludziom do myślenia. „Na ogół jesteśmy grzeczni, ale jakiś wstrząs pokazuje nam, że można żyć i myśleć inaczej” – konstatuje (1).

Więcej…
 
Zawód: kobieta. Lynn Hershman Leeson - Ja jako Roberta
Recenzje - Paulina Włodarczyk
lynn_hershman_leeson

„Wiek: 30 lat; płeć: kobieta; rasa: biała; religia: żydówka; stan cywilny: rozwódka; zatrudnienie: bezrobotna”. Wbrew pierwszemu skojarzeniu to nie curriculum vitae tytułowej artystki, to opis Roberty Breitmore – stworzonego na potrzeby performance’u alter ego Lynn Hershman Lesson. Niewielka wystawa Ja jako Roberta w MOCAK-u poświęcona jest akcji artystycznej, prowadzonej przez amerykańską artystkę przez cztery lata, począwszy od 1974 roku. Pomieszczona w jednej małej salce ekspozycja stawia sobie za cel przybliżenie – tego klasycznego już – dzieła sztuki, sytuującego się gdzieś pomiędzy intymną sztuką feministyczną i krytyczną diagnozą społeczeństwa lat siedemdziesiątych.

Więcej…
 
Między wizją a banałem. O projektach prezentowanych w ramach II Międzynarodowego Biennale Architektury Wnętrz
Recenzje - Agnieszka Lic
Recenzje/II_Biennale_Architektury_Wnetrz

W roku 1902 ukazała się w Londynie książka Ebenezera Howarda "Garden Cities of To-Morrow" będąca wznowieniem wydanej jeszcze pod koniec dziewiętnastego stulecia i opatrzonej innym tytułem pracy autora. W swoim dziele Howard nakreślił wizję nowoczesnego miasta-ogrodu, które miało być odpowiedzią na przepełnione, niehigieniczne i obrosłe slumsami wielkie miasta ówczesnego świata. Jasne domy otoczone zielenią, czysta woda i powietrze, a jednocześnie niskie koszty utrzymania i doskonałe warunki do rozwoju rolnictwa, przemysłu i handlu. Ambicją Howarda, podobnie jak wielu innych urbanistów pierwszej połowy XX wieku, było połączenie wymogów dusznej i brudnej rzeczywistości diametralnie zmienionej od czasu wybuchu rewolucji przemysłowej i snu o dawnym, sielskim życiu na wsi. Ebenezer Howard był wizjonerem, a jego idea miasta-ogrodu była w zasadzie utopią urbanistyczną.  Człowiek, który pisał Town and country must be married, and out of this joyous union will spring a new hope, a new life, a new civilization (1) musiał być głęboko poruszony problemami swojej epoki i zachłyśnięty ideami, które stworzył. Z drugiej strony swoje pomysły Ebenezer Howard tratował bardzo serio. Książka "Garden Cities of To-Morrow" pełna jest planów i szczegółowych wyliczeń. I pewnie dzięki temu połączeniu wizjonerstwa i umiejętności praktycznego planowania jeszcze za życia Howarda powstawać zaczęły miasta-ogrody, a jego pomysły urbanistyczne wpłynęły na pokolenia architektów na całym świecie.

Więcej…
 
Więcej artykułów…
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 12